Czytanie na dziś

Święty Ojciec Pio

SosnowiecFakty na YouTube


SosnowiecFakty na twitterze


SosnowiecFakty na Google

Święty Michał Archanioł

Święty Jan Paweł II

Ankieta
Czy poznamy prawdę o Katastrofie Smoleńskiej?

tak

nie

trudno powiedzieć


Zagłębiowscy Święci


Gloria TV


WikiZagłębie


Św. Jakub Apostoł

Nawigacja
     Strona główna
     Galeria zdjęć
     Szukaj
     Linki
     Kategorie
     Regulamin Komentarzy
     Akceptacja plików cookies

Zajrzyj tutaj













Ks. prof. Włodzimierz Sedlak

Matka Boża z Guadalupe


"Uchod" zadziałał. Dlaczego spadli?

Automatycznego odejście na drugi krąg znad lotniska pozbawionego systemu ILS, przy włączonej dalszej radiolatarni, zakończył się powodzeniem podczas eksperymentu przeprowadzonego na samolocie Tu-154M nr 102 - ujawnia "Nasz Dziennik". Obrońcy rosyjskiej wersji wydarzeń nie mają już więc żadnego racjonalnego wytłumaczenia dla rozbicia się samolotu pod Smoleńskiem, a "teorie spiskowe" "Gazety Polskiej" i innych konserwatywnych mediów stały się jeszcze bardziej prawdopodobne.



Komisja Jerzego Millera badająca okoliczności katastrofy rządowego tupolewa na Siewiernym już wie: można odejść w autopilocie po naciśnięciu przycisku "uchod" znad lotniska niewyposażonego w system precyzyjnego lądowania ILS. Manewr taki z powodzeniem wykonali na wojskowym lotnisku w Powidzu piloci bliźniaczej maszyny o numerze burtowym 102 - ustalił "Nasz Dziennik".



Jak tłumaczy w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" doświadczony pilot samolotów Tu-154M, który wylatał wiele godzin w lewym fotelu dowódcy, w dniu katastrofy załoga w sposób prawidłowy korzystała z automatycznego pilota, gdyż podczas podejścia w trudnych warunkach atmosferycznych, jakie panowały na Siewiernym, pozwala on na dokładniejsze pilotowanie: mniejsze odchylenie od kierunku drogi startowej nie powoduje zbędnych przechyleń samolotu. Fakt zadziałania przycisku "uchod" potwierdza, że załoga działała prawidłowo. Ona się zabezpieczyła poprzez wykorzystanie tego systemu i miała świadomość włączenia "uchodu", gwarantującego im odejście automatyczne. Po jego włączeniu maszyna powinna pójść do góry - zaznaczył w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" pilot.



www.niezalezna.pl





Autor: Piotr Dudała | 15/04/2011
Komentarze
#1 | @jjon dnia 17.04.2011 17:34
Przełożony bractwa lefebrystów biskup Bernard Fellay nazwał katastrofą i duchowym tsunami beatyfikację Jana Pawła II i październikowe międzyreligijne spotkanie w Asyżu z udziałem Benedykta XVI w 25. rocznicę pierwszej takiej inicjatywy polskiego papieża. W rozpowszechnionym przez włoskie media liście do schizmatycznego Bractwa św. Piusa X biskup Fellay napisał, że te dwa wydarzenia, beatyfikację 1 maja i spotkanie w Asyżu, można uznać za katastrofę podobną do trzęsienia ziemi i tsunami w Japonii, a także do gwałtownych rewolt w krajach arabskich. - Bardziej niszczycielskie niż każdy kataklizm naturalny, z zabitymi, tragediami, bardzo bolesnymi cierpieniami, są katastrofy, które ranią lub zabijają dusze. Mówimy o katastrofach duchowych: w istocie jakim bowiem innymi mianem określić wydarzenie, które sprowadza na manowce ogromne rzesze dusz, które wystawia na niebezpieczeństwo zbawienie milionów, by nie powiedzieć miliardów dusz? - oświadczył przełożony lefebrystów.
- Przynajmniej dwa takie wydarzenia, grożące tym, że nie doprowadzą do nawrócenia, lecz do nieodwracalnej utraty dusz, zostały zapowiedziane w Rzymie na początku tego roku: to beatyfikacja papieża Jana Pawła II i powtórzenie dnia modlitw w Asyżu z okazji 25. rocznicy pierwszego spotkania wszystkich religii, zorganizowanego w Asyżu przez tegoż Jana Pawła II - napisał biskup Fellay. Przypomniał podstawowe zarzuty swego bractwa pod adresem polskiego papieża: pocałowanie Koranu oraz "liczne ceremonie pokutne", które - jak ocenił biskup Fellay - sugerują, że "Kościół winien jest schizm, jakie doprowadziły do utraty wielu dusz chrześcijańskich". Obawiam się, że zohydziliśmy Polakom Smoleńsk, a teraz zaczynamy ohydzić Katyń, bo stawiamy to na tej samej płaszczyźnie co Smoleńsk. Do zohydzenia Katynia jest jeszcze daleko, ale jeżeli będziemy podejmowali takie działania jak ta wystawa w Brukseli, to doprowadzimy do tego, żeby nie tylko w ramach kraju zrobić walkę o tę narodową świętość ale również przenieść ją na zewnątrz. To jest straszne - mówi z kolei Stanisław Żelichowski z PSL.
#2 | jjon dnia 17.04.2011 11:12
Ten Pawlo mógłby byc rzercznikiem prasowym Putina. A może nim jest?
#3 | @Marta dnia 17.04.2011 10:48
- PiS spiera się z resztą narodu o to, kto bardziej przeżywa tragedię. To okropny spór. Katastrofa smoleńska dotknęła nas wszystkich. Czynienie manifestacji politycznej przez PiS z pochówku pary prezydenckiej na Wawelu jest czymś niewłaściwym. Takie zachowania nie wpisują się w naszą tradycję katolicką. To powinien być czas zadumy, spokoju, refleksji, przeżywania swojego bólu w ciszy i skupieniu, a nie demonstracji publicznej. PiS będzie wykorzystywać żałobę i katastrofę smoleńską do wyborów parlamentarnych, a nawet aż do wyborów prezydenckich. Obawiam się, że w rocznicę pogrzebu pary prezydenckiej na Wawelu PiS urządzi w Krakowie demonstrację polityczną podobną jak w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu. Mam nadzieję, że politycy PiS zmądrzeją i jednak nie będzie demonstracji politycznych. Liczę na to, że pod Wawelem nie dojdzie do podobnych wypowiedzi jak pana posła Stanisława Pięty z PiS, który na Krakowskim Przedmieściu powiedział: "Przydałaby się jakaś stara pepesza, to byśmy tutaj sprawę obronili". To były najgorsze z możliwych słów, jakie można było usłyszeć - powiedział w pierwszej części rozmowy z Onet.pl Jerzy Fedorowicz. Poseł PO dodał: "Zasługi śp. pana prezydenta Kaczyńskiego nie są aż tak wielkie, żeby mógł się znaleźć na Wawelu. Uważałem i uważam, że błędem było pochowanie pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego na Wawelu, uszanowałem tę decyzję i nie dołączyłem do grona osób protestujących przeciwko niej ze względu na szacunek i pamięć dla byłego prezydenta i decyzji abp Dziwisza. Pochówek na Wawelu był największym pomnikiem, jaki można było postawić Lechowi Kaczyńskiemu". Szef klubu parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego Stanisław Żelichowski powiedział na antenie Radia ZET, że w rok po katastrofie prezydenckiego Tu-154M ma wrażenie, że za sprawą ciągłych sporów "zohydzilismy polskiemu społeczeństwu Smoleńsk". - Wiele rodzin patrzy na to wszystko z przerażeniem. Do zohydzenia Katynia jest jeszcze daleko, ale niestety tego też jesteśmy coraz bliżej. To jest straszne - dodał. Jeden z liderów ludowców skomentował w ten sposób także kontrowersje, jakie narosły wobec umieszczonej przez przedstawicieli stowarzyszenia "Katyń 2010" tablicy na kamieniu w Smoleńsku. W nocy przed obchodami pierwszej rocznicy katastrofy prezydenckiego Tupolewa Rosjanie zamienili ją na inną, pozbawioną kontrowersyjnych dla nich słów. Rzeczywiście, Rosjanie nie wykazali się wrażliwością. Gdybym to ja był szefem rządu, to poinformowałbym, że rząd polski nie ma z tą tablicą nic wspólnego. Na waszym terytorium ją powieszono i to nie nasza sprawa. Na szczęście pojawił się bardzo dobry pracownik kancelarii, minister Michałowski, który wcześniej rozwiązał problem z krzyżem i udało się tę sprawę załatwić - mówił. Inny z gości "Siódmego dnia tygodnia", Marek Siwiec, przyznał, że prezydent Komorowski musiał podczas obchodów w Smoleńsku "przejść przez pole minowe, które zgotował mu los i MSZ". Eurodeputowany SLD podkreślił, że ma wielki szacunek do Bronisława Komorowskiego, za to jak wybrnął z tej kłopotliwej sytuacji. - Wymyślić tę brzozę - pełen szacunek - zaznaczył.
#4 | Marta dnia 16.04.2011 23:20
Jeden z najlepszych w Polsce specjalistów z zakresu komputerowych systemów sterowania lotem samolotów, dr inż. Eugeniusz Wróbel, ginie w nieprawdopodobnych okolicznościach - akcentuje "Nasz Dziennik". Pół roku po katastrofie i na trzy dni przed publikacją przez MAK raportu na temat przyczyn katastrofy na lotnisku Smoleńsk Siewiernyj - zaznacza gazeta. Według "ND", wykładowca na Politechnice Śląskiej spełniał wszelkie kryteria, aby zostać powołanym w skład biegłych polskiej prokuratury. Należał do nielicznego grona ekspertów, którzy doskonale orientują się w tematyce lotniczej i są w stanie poddać merytorycznej ocenie dokument moskiewskiego Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego. W rozmowie z gazetą poseł Jerzy Polaczek, minister transportu w rządzie PiS, który blisko współpracował z Eugeniusza Wróblem, powiedział, że już wiadomość o zaginięciu inżyniera wzbudziła jego niepokój, a informacje o okolicznościach śmierci sugerujących udział w zdarzeniu jego syna, przyjmuje z niedowierzaniem.
Jak zaznacza, Eugeniusz Wróbel był osobą bardzo zaangażowaną, także w kwestie związane z katastrofą smoleńską. Polaczek konsultował z nim treść części interpelacji poselskich kierowanych w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy samolotu z prezydentem RP na pokładzie. Do zabójstwa inżyniera przyznał się jego syn Grzegorz.
#5 | PAWLO dnia 16.04.2011 19:48
@ MARUSIA, ty chyba tez, długo nie pociagniesz, pisząc takie bzdury!!! Co to jest 4 tysiace, wobec milionów. Jak by chcieli coś zrobić, to dawno by już się na wschodzie zmieniło!!!! JAMEN
#6 | PAWLO dnia 16.04.2011 19:42
No, fakt, tylko "Nasz Dziennik" moze tu istnieć. JAMEN
#7 | Redakcja dnia 16.04.2011 19:37
Redakcja serwisu SosnowiecFakty.pl zastrzega sobie prawo do kasowania, bądź edycji wypowiedzi zawierających treści zabronione przez prawo, wulgarne, obraźliwe oraz promujące jakiekolwiek produkty. Jednocześnie przypominamy, że osoba zamieszczająca taką opinię może ponieść za jej treść odpowiedzialność karną i cywilną.
#8 | MARTA - Długo już nie pociagną dnia 16.04.2011 19:16
Jeśli Putin i Miedwiediew nie pozwolą na przeprowadzenie wolnych wyborów, to skończą tak samo, jak prezydent Egiptu Hosni Mubarak - mówił na Placu Bołotnym Michaił Kasjanow, opozycyjny, demokratyczny polityk. Naprzeciwko Kremla zebrało się dziś 4 tys. osób, aby zażądać odejścia obecnej władzy i przeprowadzenia w Rosji uczciwych wyborów parlamentarnych i prezydenckich. Uczestnicy manifestacji domagali się także podjęcia rzeczywistej walki z korupcją, amnestii dla więźniów politycznych, zniesienia cenzury w mediach i zmniejszenia obciążeń podatkowych dla przedsiębiorców. Była to największa od miesięcy akcja opozycji w Moskwie. Zorganizowała ją Partia Wolności Narodowej "O Rosję bez przemocy i korupcji", powołana do życia w grudniu 2010 roku przez ruch Solidarność Borysa Niemcowa, Rosyjski Sojusz Ludowo-Demokratyczny (RNDS) Michaiła Kasjanowa, Demokratyczny Wybór (DW) Władimira Miłowa i zdelegalizowaną Republikańską Partię Rosji (RPR) Władimira Ryżkowa. Partia Wolności Narodowej nie została jeszcze oficjalnie wpisana przez Ministerstwo Sprawiedliwości do rejestru partii politycznych. Nowe ugrupowanie zaproponowało już jednak przyjęcie narodowego programu walki z korupcją, którego elementami byłyby radykalne reformy w sferze politycznej, gospodarczej, legislacyjnej i sądowniczej. "Kłamstwo złodziejstwo, przemoc" Putin i prezydent Dmitrij Miedwiediew nie pozwolą na przeprowadzenie wolnych wyborów, to skończą, tak samo, jak prezydent Egiptu Hosni Mubarak, który w lutym ustąpił z urzędu pod naciskiem masowych demonstracji". Ryżkow oznajmił, że "obecny reżim polityczny w Rosji można opisać trzema słowami: kłamstwo, złodziejstwo i przemoc". W czasie, gdy opozycja demokratyczna na Placu Bołotnym domagała się dymisji Putina i żądała podjęcia rzeczywistej walki z korupcją, w innej części Moskwy - na Prospekcie (Andrieja) Sacharowa - około 50 tys. aktywistów prokremlowskiego ruchu Nasi demonstrowało poparcie dla antykorupcyjnej polityki rządu. Uczestników tej akcji autokarami zwieziono do stolicy z innych rejonów europejskiej części Rosji. Aby nic nie mogło zakłócić ich manifestacji, Prospekt Sacharowa na dwa dni wyłączono z ruchu. Raport "Putin. Korupcja" Nie obeszło się jednak bez incydentów. Policja zatrzymała troje stronników liberalnego ruchu Solidarność: Anastasję Rybaczenko, Nikołaja Głuchina i Nikołaja Liaskina, którzy w rejonie Prospekcie Sacharowa rozdawali wydany w ubiegłym miesiącu przez Partię Wolności Narodowej raport "Putin. Korupcja". - Ponieważ zorganizowali antykorupcyjną akcję, to postanowiliśmy przynieść ten raport i pokazać im, kto jest głównym korupcjonistą - powiedziała dziennikarzom Rybaczenko. W swoim raporcie Partia Wolności Narodowej zarzuciła Putinowi, że pod jego rządami korupcja w Rosji "przestała być problemem, a stała się systemem". Oceniła w nim też, że takiego złodziejstwa i łapówkarstwa, jak przy Putinie, Rosja nie znała w całej swojej historii.
#9 | PAWLO dnia 16.04.2011 18:30
"Eksperci, pilot, rozmówca" Naszego Dziennika. A, o dupę to wszystko rozwalić. A, mój rozmówca twierdzi że to wina, Kaczyńskiego Jara, bo kazał lądować!!! JAMEN Pozdrawiam P. Dudałe" sosnowiec.nasz.dziennik. Faktycznie, nie ma nic ciekawszego w Sosnowcu. Ale- Luja!!!!!!
#10 | Mamy tam naszego czlowieka dnia 16.04.2011 17:38
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego twierdzi, że nie potrafi odzyskać wiadomości, jaka nagrała się na poczcie głosowej telefonu komórkowego wdowy po pośle PSL Leszku Deptule. Eksperci kryminalistyki, z którymi rozmawiał "Nasz Dziennik", uważają jednak, że jest to możliwe. Z notatki urzędowej sporządzonej 13 kwietnia br. przez Departament Postępowań Karnych Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego wynika, że wiadomość otrzymana prawdopodobnie 10.04.2010 r. o godz. 9.46.51 została bezpowrotnie skasowana tego samego dnia o godz. 11.01.03. Wiadomość trwała 15,5 sekundy, ale odsłuchane zostało tylko 7 sekund. W ocenie ABW, biorąc pod uwagę około godzinne przesunięcie pomiędzy prawdopodobnym czasem katastrofy a czasem nagrania wiadomości, należy przyjąć za prawdopodobne następujące hipotezy: po pierwsze - nagranie nie pochodziło z telefonu posła Leszka Deptuły, po drugie - nagranie pochodziło z jego telefonu, ale nastąpiło już po katastrofie poprzez przypadkowe wybranie np. ostatniego wybieranego numeru w trakcie akcji ratowniczej poprzez nadepnięcie na leżący telefon lub wybranie połączenia przez osoby, które znalazły aparat. Trzecia przyjęta przez ABW hipoteza jest taka, że godzina w systemie operatora była nieprawidłowo ustawiona. Agencja wnioskuje w związku z tym o uzyskanie przedmiotowego raportu do śledztwa oraz przesłuchanie przedstawiciela operatora w celu ustalenia, z jakiego numeru telefonu nastąpiło połączenie, a także zweryfikowanie hipotezy o błędnej godzinie w systemie. Z wcześniej sporządzonej przez ABW notatki, 12 kwietnia br., wynika, że informację o tym, że żona posła Deptuły otrzymała w dniu katastrofy wiadomość na pocztę głosową swojego telefonu komórkowego, Agencja miała już dzień po katastrofie, tj. 11 kwietnia. Zwróciła się do operatora o zachowanie zapisu. ABW podaje, że skasowana przez użytkownika wiadomość jest przechowywana w systemie do godz. 23.00 dnia, w którym nastąpiło skasowanie. Wynikałoby z tego, że wiadomość, jaką otrzymała żona posła PSL, została wykasowana z systemu 10 kwietnia o godz. 23.00. I nie ma możliwości technicznych jej odzyskania. Podczas lotu 10 kwietnia poseł PSL miał przy sobie dwa telefony: zarejestrowany w Plusie oraz aparat służbowy zarejestrowany w Orange. Czy rzeczywiście nie ma żadnych technicznych możliwości, by nagranie odtworzyć? Zdaniem ekspertów z dziedziny kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego, takie możliwości istnieją. Dzisiaj odzyskuje się z nośników różne informacje, ale zależy to od stopnia zniszczenia nośnika - twierdzą nasi rozmówcy. Potwierdza to także Bogdan Święczkowski, były szef ABW. - Zależy to od tego, jak wiadomość została skasowana. Jeśli została usunięta profesjonalnie, a w jej miejsce zostały nagrane inne, to wiadomość jest praktycznie nie do odzyskania. Chociaż można próbować - wyjaśnia Święczkowski. - Ale jeśli została ona skasowana, a na to miejsce nie została nagrana inna wiadomość, to specjaliści mogą ją odzyskać - tłumaczy. Zapisywanie poczty głosowej dokonuje się na centralnym serwerze danej sieci. Wtedy, nawet jeśli wiadomość została z niego skasowana, istnieje możliwość jej odzyskania. Nie byłoby to możliwe, gdyby została w jej miejsce nagrana inna wiadomość. - Wszystko jest zapisywane w pamięci serwerów. System to nazwa ogólna. To zestawienie tysięcy serwerów z pamięciami komputerów. Podejrzewam, że wiadomość została skasowana z jakichś twardych dysków. Sądzę, że można ją odzyskać - zapewnia Święczkowski.
- Z naszych informacji z materiału dowodowego wynika, że nie był to telefon posła Deptuły, nie dzwoniono z telefonu posła Deptuły, tylko zupełnie innej osoby, która zresztą dzwoniła z terenu Polski. Kwestia tego, że wdowa słyszała głos - tego nie możemy komentować. To są jej odczucia. My mamy pewne twarde ustalenia - mówi kpt. Marcin Maksjan z Naczelnej Prokuratury Wojskowej. Zdaniem Pawła Kowala, posła PiS, prokuratura powinna jak najszybciej zbadać billingi wszystkich rozmów, jakie 10 kwietnia przeprowadziła Joanna Krasowska-Deptuła. - ABW robiła słusznie, przyjmując pewne hipotezy. Trudno mi jednak uwierzyć, by żona nie rozpoznała głosu swego męża. Głos jest tym, co jest bardzo charakterystyczne dla danej osoby. Trudno by było go określić przez inną osobę. Należy te dane odzyskać. Należy też zbadać wszystkie billingi rozmów, jakie w dniu katastrofy przeprowadziła wdowa po pośle Deptule. To pomoże wyjaśnić sprawę - tłumaczy Kowal. W odpowiedzi na nasze pytanie, czy prokuratorzy sprawdzą billingi wszystkich rozmów, jakie otrzymała w dniu katastrofy Joanna Deptuła, Maksjan zapewnił, że prokuratura może zwrócić się do operatora sieci o przysłanie konkretnych wykazów połączeń, zwalniając operatora z tajemnicy. Czy śledczy o billingi już się zwrócili? Prokurator Maksjan nie potrafił wczoraj na to pytanie odpowiedzieć. Dodał, że ABW na zlecenie Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie opracowała już ekspertyzę dotyczącą nośników elektronicznych, w tym telefonów komórkowych, które zostały jej przekazane przez prokuratorów. W ekspertyzie zaznaczono m.in. to, ile telefonów logowało się do sieci rosyjskiej. Maksjan zaznacza, że dopiero po jej analizie prokuratorzy będą mogli wystąpić do konkretnych operatorów o wykazy połączeń. Kiedy to nastąpi - nie wiadomo.
(wiadomo, wiadomo - tydzień przed wyborami)
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
Oceny
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą oceniać zawartość strony

Zaloguj się lub zarejestruj, żeby móc zagłosować.

Brak ocen. Może czas dodać swoją?



Przenajświętsze Oblicze

Święty Brat Albert Chmielowski

Klub Gazety Polskiej w Sosnowcu

Wierszyna - Mała Polska na Syberii

Święty Szarbel Makhlouf

Starsze newsy

Arcybiskup Jan Cieplak

Kategorie newsów
     Rycerze Kolumba
     Wydarzenia
     Z ratusza
     Polityka
     Sport
     Gospodarka
     Kultura
     Rozrywka
     Z prasy, z netu
     Felietony Krzysztofa Korna
     Do redakcji

Rycerze Kolumba Sosnowiec

Chór Katedralny LUTNIA - Sosnowiec

Ks. Michael McGivney